Otworzyłem oczy.
Od wypalającego skórę słońca moją twarz zasłonił jakiś cień, przypominający sylwetkę człowieka.
Skąd tu wziąć się człowiekowi?
Może już umarłem?
—Nie umarłeś! — rozległ się głos.
Głos był niezwykły: wysoki, czysty, a jednocześnie głęboki jakby z kosmiczną bezdennością.
Cień zbliżył się, a przed moimi napół oślepłymi oczami pojawiła się szeroko uśmiechająca się twarz kobiety.
Patrzyła na mnie lekko przymrużonymi na rogach dużymi migdałowymi oczami niebieskiego koloru.
—Będziesz żył! — powiedziała swoim niezwykłym głosem kobieta.
Skupiłem się na jej twarzy, otoczonej konturem złotego słonecznego światła, i zrozumiałem, że była czarna. Całkowicie czarna, jak nocne niebo w Afryce.
-Kim jesteś? — zapytałem, ledwo poruszając spękanymi wyschłymi ustami.
-Jestem AjYo! — odpowiedziała czarna kobieta i znowu się uśmiechnęła, błyszcząc jasną perłową bielą pięknych równych dużych zębów.
—AjYo... — z trudem wymówiłem i znów zapadłem w zapomnienie...
Wyprzedane
€ 15.99
Wyprzedane
€ 15.99